Obiecałem ostatnio opisać wszelkie "wspaniałości" najnowszej części bielskiej galerii, ale nie znalazłem tam praktycznie niczego godnego uwagi, ot po prostu zwykłe centrum handlowe. Prawie zwykłe... cieszą windy i schody ruchome, na pewno dużo osób woli z nich korzystać zamiast ze schodów, ale... no właśnie - w nowej części Sfery NIE MA schodów! Nie ma ich przynajmniej w części oficjalnie dostępnej dla klientów... szkoda.
Udało mi się sfotografować
"profesjonalne" mocowanie głośników. O ile trwałość takiego mocowania jest zapewne zadowalająca, o tyle pewność, że będą działały tak jak trzeba już nie, jednym ruchem ręki można sprawić, że głośnik stanie się jedynie wątpliwej jakości ozdobą obiektu.
I to właściwie tyle z ciekawostek występujących na terenie Sfery II. Aby notka jednak nie była zbyt krótka postanowiłem sięgnąć do archiwum fotograficznego i oto co znalazłem:
Na pierwszy ogień rzucam
"hamburgera" z portu lotniczego w Pyrzowicach. Takiej formy wciśnięcia podróżującym taniego, szybkiego żarcia już dawno nie widziałem, nawet plakaty agitujące za różnymi partiami politycznymi nie są aż tak dosadne, nie uderzają w dzieci, które to miałyby namawiać rodziców do głosowania na wskazaną partię. Blah, nie podoba mi się ten napis i już!
Jeśli już jesteśmy przy gastronomii, to wypadałoby też zająć się odpadami. Odpady - rzecz straszna, ludzie kombinują na lewo i prawo jak się ich pozbyć i chętnie przy tym wykorzystują wszelkie nadarzające się okazje. Ot taki zwykły
kontener na, uwaga, stłuczkę szklaną jest wspaniałym obiektem, w którym mieści się nie tylko szkło... organizacja odzysku wymieniona na kontenerze, na pewno wydobędzie z niego surowce, o których się im nie śniło, będą mogli przy tym krzyknąć "Eureka"!
"Eureka" krzyknie też ten, kto znajdzie parapet w pobliżu tej
karteczki na drzwiach, ponieważ do najbliższego jest jakieś 20 metrów. Zdjęcie to wykonałem na korytarzu jednej z bielskich szkół średnich i nie pierwszy raz przekonałem się, że szkoła nie uczy...
... i nie wychowuje, chociaż w tej kwestii na pewno większą rolę odgrywają rodzice.
Zdjęcie może trochę niewyraźne, ale dobitnie ukazuje z jakimi elementami społecznymi będziemy mieć do czynienia jeśli pojawimy się o czasie i w miejscu opisanym na plakacie. Ja nie skorzystałem z zaproszenia - jestem z Podbeskidzia?
Niektórzy są "fanami" piłki nożnej inni nurkowania, jednych i drugich w mojej notce łączy nieprzeciętne podejście do języka polskiego oraz nieposkromiona chęć tworzenia plakatów! Ci pierwsi (nad)używają "przecinków", ci drudzy "skupiają się" na
brakach w ortografii. Na nieszczęście spĘnianie marzeń odbywa się pod patronatem
ATH, której to uczelni studentem jestem... nie chcę jednak spĘniać w ten sposób marzeń!
A Wy?